Dlaczego fiskalizacja branży vendingowej to bardzo zły pomysł? Kolejna pętla na szyi sektora MŚP

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju dyrektor Biura Zarządu Rady Przedsiębiorców Krzysztof Budka oraz przedstawiciel Polskiego Stowarzyszenia Vendingu, członka Rady Przedsiębiorców, Szymon Grunwald mówili o negatywnych skutkach fiskalizacji branży vendingowej i zaapelowali o odroczenie tego obowiązku, argumentując, że jedyne, co ta fiskalizacja może przynieść, to zdemolowanie branży vendingowej (zwolnienia pracowników i 30-proc. zamknięcie firm z tego sektora).

Zachęcamy do obejrzenia i wysłuchania naszych argumentów:

„System kaucyjny generuje ogromne koszty dla gospodarki”. Rada Przedsiębiorców z pilnym apelem do premiera

Z apelem o wstrzymanie funkcjonowanie systemu kaucyjnego, przeprowadzenie audytu jego skutków oraz analizę jego skuteczności dla ochrony środowiska, a także o zaprzestanie prac nad planami włączania kolejnych opakowań do tegoż systemu wystąpiła do premiera Donalda Tuska Organizacja Pracodawców Rada Przedsiębiorców. W specjalnym liście do szefa rządu jej prezes Adam Abramowicz podkreśla, że system działa bardzo źle, generuje problemy i koszty zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla konsumentów. Co więcej, generuje także dodatkowo dużą emisję CO2,  co zaprzecza głównemu celowi jego wdrożenia, jakim jest troska o środowisko – zaznacza były rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.

„Minęło pół roku od wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego. Przed jego wprowadzeniem wielokrotnie zwracaliśmy się do Pani Minister Pauliny Hennig-Kloski oraz do Pana Premiera, zgłaszając konkretne zastrzeżenia do projektu ustawy, a następnie do jej wdrażania i funkcjonowania. Nasz głos, jak również zastrzeżenia innych organizacji, nie zostały jednak uwzględnione. Otrzymywaliśmy jedynie uspokajające informacje od Ministerstwa Klimatu i Środowiska, że wszystko jest pod kontrolą i system funkcjonuje bez zastrzeżeń. Niestety, rzeczywistość wygląda całkowicie inaczej” – czytamy w liście Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców.

– W mediach co rusz czytamy relacje o tym, jak mocno system kaucyjny utrudnia życie zwykłym Polakom oraz jak bardzo generuje nieuzasadnione koszty dla gospodarki. Przedstawiciele Ministerstwa Klimatu i Środowiska, pytani przez dziennikarzy o konkretne dane dotyczące systemu kaucyjnego, jak chociażby kwota całej niezwróconej kaucji, odpowiadają, że nie wiedzą i dopiero po zakończeniu roku 2026 będą mogli te dane przekazać. Dobitnie świadczy to o tym, że w ministerstwie nie wdrożono środków, które na bieżąco pozwalałyby monitorować koszty i efektywność systemu – mówi prezes Rady Przedsiębiorców Adam Abramowicz.

– Wygląda więc na to – dodaje Dominik Marczyk, prezes Izby Branży Komunalnej – że twórcy polskiego systemu kaucyjnego nie wiedzą: ile Polacy zapłacili kaucji, ile kaucji nie zostało zwróconych, ile kosztuje cały system ani też ile pieniędzy trafiło dotychczas do operatorów systemu!

Przedsiębiorcy zrzeszeni w Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców przedstawiają w piśmie do premiera ocenę systemu kaucyjnego po sześciu miesiącach jego działania. I jest to ocena każąca bić na alarm.

Jak sytuacja wygląda z perspektywy przedsiębiorców działających w handlu, tłumaczy Marek Theus, prezes zarządu MerCo Sp. z o.o., właściciel sieci sklepów spożywczych w Trójmieście. – Po pierwsze, nie każde opakowanie ze znakiem „KAUCJA” jest akceptowane przez system operatora. Dochodzi do tego, że kasjer nie ma pewności, czy może je przyjąć, jeśli nie sprawdzi osobiście poprzez dedykowaną aplikację lub poprzez integrację programu POS z bazą operatora. Zresztą jeśli opakowanie posiada znak „KAUCJA”, ale jego kodu nie ma na białej liście operatora, odpowiedzialność za przyjęcie spada na kasjera. Po drugie, system generuje problemy logistyczne i sanitarne: gromadzenie opakowań w sklepach spożywczych narusza w istotny sposób przepisy sanitarno-epidemiologiczne obowiązujące dla sklepów ogólnospożywczych, ponieważ w praktyce łączy punkt sprzedaży żywności z miejscem zbiórki odpadów. Proszę sobie wyobrazić, jak przechowywane opakowania (szczególnie puszki) generują nieprzyjemne zapachy. Po trzecie, występują nagminne problemy z rozliczeniami, zatory płatnicze i zamrożone środki. Do tego system wymaga dużego dodatkowego nakładu pracy: przyjęcie, magazynowanie, przekazanie i rozliczeniem opakowań. Przekłada się to na koszty obsługi, a manualna zbiórka na kasie w oczywisty sposób spowalnia obsługę klientów i blokuje sprzedaż – podkreśla Marek Theus.

Bardzo dużo zastrzeżeń do działalności systemu kaucyjnego mają również przedsiębiorcy działający w sektorze gospodarowania odpadami. Dominik Marczyk, prezes Izby Branży Komunalnej, zaznacza, że obecnie na rynku występuje zapotrzebowanie na surowce wtórne wysortowane z odpadów pochodzących m.in. z gospodarstw domowych. Nowoczesne polskie firmy dysponują zaawansowaną technologią, która pozwala na odzyskiwanie większej ilości surowców do recyklingu. Jednak na skutek działania systemu kaucyjnego najcenniejsze surowce przejmują operatorzy tego systemu, co osłabia wykorzystanie działających już nowoczesnych instalacji do odzyskiwania surowców. – Trzeba pamiętać, że te nowoczesne instalacje do przetwarzania odpadów dla funkcjonującego w Polsce od 15 lat systemu segregacji odpadów u źródła zostały wybudowane de facto z pieniędzy społeczeństwa: dotacji krajowych i unijnych oraz części środków wypłacanych przez gminy wykonawcom w ramach usług odbioru i zagospodarowania odpadów. System kaucyjny osłabia potencjał tych instalacji i sprawia, że nakłady, które zostały na nie poniesione, nigdy się nie zwrócą – tłumaczy.

Autorzy listu zaznaczają, że ma to konkretne przełożenie na koszty życia Polaków. „Jeżeli w strumieniu odpadów, które dziś znajdują się w żółtym worku/pojemniku, oddawanym przez mieszkańców zabraknie cennych surowców (a pozostanie tylko kłopotliwa i droga w zagospodarowania reszta odpadów), to instalacje przetwarzające odpady i sprzedające recyklerom surowce wtórne muszą przerzucić koszty na gminy, by pozyskać dodatkowe środki. Trend ten już widać – wprowadzenie systemu kaucyjnego powoduje drastyczne podwyżki odbioru odpadów w całej Polsce. Natomiast zyski z systemu kaucyjnego czerpią największe koncerny spożywcze wprowadzające napoje w opakowaniach jednorazowych PET” – czytamy w piśmie OPRP do premiera.

Nawet główny cel wdrożenia tego systemu, czyli troska o środowisko naturalne, nie jest realizowany. Obecne przepisy doprowadzają przecież do znacznego zwiększenia śladu węglowego poprzez wożenie odpadów alternatywnym systemem zbiórki, a także w dużej części wożenie powietrza (butelki niezgniecione). Nie bez znaczenia pozostaje także zużyte paliwo na dowożenie przez mieszkańców odpadów do recyklomatów.

– Mieliśmy rację, zwracając w ubiegłym roku uwagę na to, że system kaucyjny w zaproponowanej przez resort klimatu formule jest przedsięwzięciem przedwczesnym, niedostatecznie przygotowanym, kosztownym i nieefektywnym. Ostrzegaliśmy, że jego wdrożenie spowoduje chaos organizacyjny, a także zwiększy obciążenia dla przedsiębiorców oraz konsumentów. Nie myliliśmy się. Już dziś mieszkańcy za wprowadzenie systemu kaucyjnego drogo płacą, a ich koszty będą się tylko powiększać. Dlatego zwracamy się do pana premiera o wstrzymanie funkcjonowanie tego systemu, przeprowadzenie audytu jego skutków dla przedsiębiorców oraz konsumentów, analizę jego skuteczności dla ochrony środowiska, a także o zaprzestanie prac nad planami włączania kolejnych opakowań do tegoż systemu – podsumowuje Adam Abramowicz.

Apelujemy do ministra Domańskiego: „Rozszerzenie SENT zagraża funkcjonowaniu tysięcy polskich firm!”

Z apelem o pilną zmianę obowiązujących od 17 marca przepisów rozszerzających system SENT na artykuły odzieżowe i obuwie oraz o podjęcie szerokich konsultacji z przedstawicielami branży wystąpiła do ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego Organizacja Pracodawców Rada Przedsiębiorców. – W naszej ocenie regulacja ta jest przykładem niedostosowania narzędzia legislacyjnego do specyfiki sektora, którego dotyczy – mówi Adam Abramowicz, prezes OPRP, w latach 2018-2024 rzecznik MŚP.

„Branża odzieżowa w Polsce obejmuje około 120 tys. przedsiębiorstw, w tym około 20 tys. producentów, w zdecydowanej większości mikrofirm i działalności rodzinnych. Jest to sektor rozproszony, oparty na mobilności oraz pracy własnej, w którym znaczną część stanowią osoby w wieku 50+. Wprowadzenie zaawansowanej i obowiązkowej cyfryzacji procesów transportowych stanowi dla tej grupy przedsiębiorców istotną barierę funkcjonowania. Należy zwrócić uwagę, że system SENT został zaprojektowany dla dużych, liniowych przewozów towarowych, tymczasem branża odzieżowa funkcjonuje w modelu wieloetapowym i zmiennym, obejmującym produkcję, przemieszczanie półproduktów, poprawki, zwroty oraz handel detaliczny – często w formie targowiskowej i obwoźnej” – czytamy w apelu Rady Przedsiębiorców do ministra Andrzeja Domańskiego.

Przedsiębiorcy zrzeszeni w OPRP podkreślają, że zgodnie z aktualną praktyką organów skarbowych dochodzi nawet do tego, że przewóz własnego towaru – np. z magazynu do punktu sprzedaży – wymaga zgłoszenia w systemie SENT. Oznacza to konieczność dokonywania tzw. „zgłoszeń własnych”. W praktyce skutkuje to koniecznością raportowania każdego transportu, nawet na krótkich dystansach, znaczącym ryzykiem błędów formalnych, a także możliwością nałożenia kar administracyjnych w wysokości minimum 20 000 zł, często niewspółmiernych do wartości przewożonego towaru.

– Dodatkowym problemem jest brak jednoznacznych wytycznych interpretacyjnych, co prowadzi do chaosu regulacyjnego i niepewności prawnej wśród przedsiębiorców. Podkreślamy, że nasze środowisko nie sprzeciwia się działaniom mającym na celu eliminację szarej strefy. Jednak stosowane narzędzia powinny być precyzyjne i adekwatne do realiów danej branży. W obecnym kształcie system SENT obejmuje szeroko legalną działalność gospodarczą, generując nadmierne obciążenia administracyjne – zaznacza prezes Adam Abramowicz.  

„Jako organizacja zrzeszająca środowisko polskich przedsiębiorców z różnych branż oraz aktywnie uczestnicząca w procesie opiniowania regulacji wpływających na warunki prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce, zwracamy się do Pana z wnioskiem o pilną zmianę rozporządzenia dotyczącego systemu SENT poprzez ograniczenie stosowania go do pierwszego kontaktu towaru z terytorium Polski, z wyłączeniem transportu krajowego, oraz o podjęcie szerokich konsultacji z przedstawicielami branży” – apelują członkowie Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców.

– Obecna sytuacja prowadzi do narastającej niepewności oraz realnego zagrożenia dla funkcjonowania tysięcy mikro- i małych przedsiębiorstw. Rolą państwa powinno być tworzenie warunków sprzyjających rozwojowi przedsiębiorczości oraz wzmacnianiu konkurencyjności polskiej gospodarki. Regulacje, które w praktyce utrudniają prowadzenie działalności legalnym podmiotom, wymagają szybkiej korekty. Stąd nasz apel do ministra Domańskiego – podsumowuje prezes Rady Przedsiębiorców.

Przedsiębiorca w Polsce jest jak zwierzyna na polowaniu! Abramowicz gościem „Cogito… u Raczyńskiej”

To rozmowa o stanie polskiego państwa i polskiej gospodarki, Dlaczego tak wielu ludzi przedsiębiorczych ma dziś poczucie, że zamiast rozwijać firmy, zdobywać rynki, zatrudniać ludzi i budować dobrobyt, muszą przede wszystkim zmagać się z ciężarem systemu? Z systemem podatkowym, z niestabilnością prawa, z rosnącymi kosztami, z biurokracją, z cyfryzacją, która miała ułatwiać życie, a często staje się niestety źródłem nowego lęku i nowego chaosu?

To nie jest rozmowa wyłącznie o tabelkach, składkach i formularzach. To rozmowa o filozofii państwa. O tym, czy państwo w Polsce traktuje przedsiębiorcę jak partnera rozwoju, czy raczej jak kogoś, kogo trzeba obciążyć, skontrolować, zewidencjonować i wpisać w kolejne procedury. A także o tym, czy klasa polityczna naprawdę rozumie, że bez silnej przedsiębiorczości nie ma ani nowoczesnej gospodarki, ani stabilnej klasy średniej, ani też trwałego bezpieczeństwa ekonomicznego państwa.

Gośćmi programu „Cogito… u Raczyńskiej” byli Adam Abramowicz – Prezes Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców, wcześniej Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców oraz Marek Jakubiak – poseł i przedsiębiorca. Zachęcamy do obejrzenia:

Apelujemy do Prezydenta o zawetowanie ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy

W imieniu Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców prezes Adam Abramowicz zaapelował do Prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowanie ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw.

Apel_OPRP_weto_ustawa_PIP_2026

Poniżej treść apelu:

Szanowny Panie Prezydencie,

Organizacja Pracodawców Rada Przedsiębiorców, reprezentująca interesy polskich przedsiębiorców z różnych sektorów gospodarki, z głębokim niepokojem przyjmuje uchwalenie przez parlament ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw oraz zwraca się do Pana Prezydenta o skorzystanie ze swojej konstytucyjnej prerogatywy i zastosowanie prawa weta ustawodawczego w stosunku do niniejszej ustawy.

W naszej ocenie ustawa ta doprowadzi do pogorszenia kondycji polskiej gospodarki, dodatkowo obciąży wymiar sprawiedliwości oraz uderzy w elastyczność rynku pracy i prawo obywateli do decydowania o formie zatrudnienia. Pomimo zapewnień Premiera Donalda Tuska na początku stycznia 2026 roku, że: „zawarta w ustawie przesadna władza urzędników byłaby destrukcyjna dla firm” oraz „sprawa jest zamknięta”, rząd powrócił z nową wersją projektu, która przewiduje m.in. wydawanie wiążących poleceń zmiany formy zatrudnienia na etapie kontroli, drastyczne zwiększenie kar dla pracodawców, a także objęcie decyzji wydawanych przez okręgowych inspektorów pracy rygorem natychmiastowej wykonalności na podstawie szeroko interpretowalnych przesłanek zawartych w kodeksie postępowania administracyjnego.

Uzasadniając nasz wniosek, pragniemy nawiązać do opinii Sądu Najwyższego z dnia
9 marca 2026 roku podpisanej przez Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Manowską, przedłożonej do niniejszej ustawy w trakcie procesu legislacyjnego, zawierającej miażdżącą krytykę tej ustawy, z którą to opinią Organizacja Pracodawców Rada Przedsiębiorców w pełni się zgadza. Sąd Najwyższy wskazuje, że stosunek pracy jako instytucja prawa prywatnego jest co do zasady regulowany metodą cywilistyczną na zasadzie równorzędności stron. „Akceptacja rozwiązań zaproponowanych w opiniowanym projekcie, zgodnie z którym decyzja administracyjna jest najwłaściwszym narzędziem umożliwiającym organom Państwowej Inspekcji Pracy stwierdzanie (potwierdzanie) istnienia stosunku pracy, nie dość że koliduje z prywatnoprawną naturą stosunku pracy, to dodatkowo stwarza całkiem realne ryzyko naruszenia konstytucyjnych standardów w zakresie swobody wykonywania pracy”.

Sąd Najwyższy, kontynuując negatywną ocenę zgodności ustawy z konstytucyjną zasadą swobody wykonywania pracy, wskazuje, co następuje: „Tak więc nawet pobieżna ocena unormowań proponujących przyznanie organom Państwowej Inspekcji Pracy dodatkowych kompetencji procesowych w zakresie wydawania decyzji administracyjnych […] nasuwa spostrzeżenie, że test zgodności projektowych przepisów rangi ustawowej z konstytucyjnymi wzorcami odnośnie do swobody wykonywania pracy musi zakończyć się wynikiem negatywnym”. W końcu, w opinii Sądu Najwyższego konstrukcja, zgodnie z którą organy Państwowej Inspekcji Pracy będą wyposażone w kompetencje do wydawania decyzji administracyjnych rozstrzygających w sposób kategoryczny o istnieniu skonkretyzowanego stosunku pracy, może prowadzić do sytuacji, w której przedsiębiorcy doświadczą długotrwałej niepewności prawnej: „Przedmiotowe zjawisko znacznie wydłuży czas trwania czynności procesowych ukierunkowanych na wiążące erga omnes ustalenie charakteru prawnego relacji łączącej adresatów decyzji administracyjnej”.

Nie ulega wątpliwości, że sądy zostaną dodatkowo obciążone postępowaniami sądowymi wszczynanymi na skutek odwołań składanych przez pracodawców. Ponadto, miesięczny termin na wyznaczenie posiedzenia w tym przedmiocie jest jedynie instrukcyjny– nie wiąże sądu i nie gwarantuje pracodawcom pewności szybkiego procesu zakończonego sprawiedliwym dla nich wyrokiem. Zwracamy również uwagę, że ustawa budzi wątpliwościz perspektywy realizacji zasady trójpodziału władzy. Jak wskazuje Sąd Najwyższy: „Pozycja procesowa organów Państwowej Inspekcji Pracy, jaką wyznaczają przepisy projektowanej ustawy, sytuuje te organy w grupie organów quasi-sądowych (niezależnych arbitrów rozstrzygających spory między stronami stosunku zatrudnieniowego odnośnie do charakteru tego stosunku), co wydaje się zjawiskiem o tyle kontrowersyjnym, że wedle założeń Projektodawcy organy te – gdy chodzi o problematykę dotyczącą władczego ustalania istnienia stosunków pracy – będą ustawowo upoważnione do tego, aby w swoisty sposób «konkurować» z sądami powszechnymi, czyli z tymi organami władzy publicznej, które są konstytucyjnie predestynowane do sprawowania wymiaru sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej”.

Organizacja Pracodawców Rada Przedsiębiorców podziela również uwagi Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Agnieszki Majewskiej, wyrażone w opinii z dnia 25 lutego 2026 roku złożonej w trakcie procesu legislacyjnego do procedowanej ustawy. Jak słusznie wskazuje Rzecznik: „Wielu przedsiębiorców obawia się, że jeszcze przed ewentualnym uprawomocnieniem się decyzji wydawanych przez okręgowych inspektorów pracy, inne organy administracji publicznej, w tym zwłaszcza Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz organy podatkowe, będą inicjowały we własnym zakresie odrębne postępowania przeciwko podmiotom objętym wydanym rozstrzygnięciem, co doprowadzi do chaosu prawnego i dezorganizacji firmy”.

W dalszej kolejności, odnosząc się do rygoru natychmiastowej wykonalności, którym może być objęta decyzja okręgowego inspektora pracy na mocy przesłanek zawartych w kodeksie postępowania administracyjnego, Rzecznik wskazuje: „Sugerowana przez projektodawcę możliwość zastosowania administracyjnoprawnego rygoru natychmiastowej wykonalności nie jest środkiem adekwatnym dla omawianego rozstrzygnięcia okręgowego inspektora pracy”. Należy wskazać, że ustawa zawiera także szkodliwe przepisy dotyczące udzielania zabezpieczenia, odbiegające od zasad ogólnych postępowania cywilnego, a prowadzące do sytuacji, w której sąd nie będzie mógł odmówić udzielenia zabezpieczenia
w zasadzie we wszystkich sprawach dotyczących ustalania istnienia stosunku pracy
– z wyjątkiem tych spraw, gdzie nieistnienie stosunku pracy będzie oczywiste – a wniosek
o udzielenie zabezpieczenia będzie musiał być rozpatrzony przez sąd w przeciągu 3 dni od wpływu wniosku, co w przypadku tak krótkiego terminu nie pozwoli na dogłębną jego analizę. W końcu Rzecznik MŚP odnosi się do radykalnego zwiększenia kar przewidzianych w ustawie: „Negatywnie należy ocenić także zaproponowane w projekcie ustawy dwukrotne zwiększenie maksymalnej wysokości określonych kar za naruszenia przepisów prawa pracy”. W opinii Rzecznika MŚP, podzielanej przez Organizację Pracodawców Rada Przedsiębiorców, proponowana regulacja wynika z nieprzychylnego podejścia do ogółu pracodawców i nie jest wynikiem kompleksowej analizy skuteczności kar.

Sytuacja gospodarcza w Polsce jest zła – bezrobocie w styczniu 2026 osiągnęło 6%, na prowincji jest dwucyfrowe. Bardzo wiele małych firm likwiduje się lub zawiesza swoją działalność. Nie ulega wątpliwości, że skutki ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw przyspieszą postępujący już w Polsce wzrost bezrobocia. Firmy są już obciążone wprowadzeniem w życie systemu KSeF, ogromnym wzrostem kosztów energii – kolejna regulacja wprowadzi chaos, zamykanie przedsiębiorstw i ograniczanie zatrudnienia. Według Towarzystwa Ekonomistów Polskich reforma może spowodować spadek PKB o 0,4–0,6%, czyli stratę nawet 32 miliardów złotych rocznie. Jak wskazuje TEPw stanowisku Rady TEP z 4 grudnia 2025 roku w sprawie projektu reformy PIP: „Właściwą odpowiedzią na nadużywanie umów cywilnoprawnych i samozatrudnienia jest eliminacja systemowych bodźców, które są jego przyczyną, a nie kary i nakazy. Kierunkiem reform powinno być zwiększenie neutralności systemu podatkowo-składkowego pomiędzy rodzajami umów, likwidacja przywilejów dla wybranych grup zawodowych, a także liberalizacja kodeksu pracy tak, aby regulacje nie wypychały z rynku jego najsłabszych uczestników” 

Elastyczne formy pracy stosują od lat szpitale, dla których zmiana modelu zatrudniania lekarzy i pielęgniarek to skokowy wzrost kosztów bez szans na pokrycie ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia, który dzisiaj nie ma pieniędzy na zapewnienie skutecznego leczenia Polaków. Polskim Liniom Lotniczym LOT czy innym firmom działającym poza Polską elastyczne formy zatrudnienia umożliwiają skuteczną konkurencję międzynarodową. Wejście tej ustawy w życie doprowadzi do ogromnych kłopotów firm operujących na rynkach międzynarodowych.

Jest bardzo prawdopodobne, że Państwowa Inspekcja Pracy będzie stosować swoje działania wybiórczo – nie chcąc zderzać się z międzynarodowymi kancelariami prawnymi reprezentującymi korporacje oraz duże firmy, zrealizuje założone cele fiskalne mające przynieść konkretne sumy do budżetu państwa poprzez kontrolę małych firm, których na takich pełnomocników nie stać.

Wobec powyższego, zważywszy na wątpliwości co do zgodności z konstytucyjnymi zasadami wolności działalności gospodarczej oraz swobody zawierania umów, a ponadto na szkody, które ustawa wywoła dla gospodarki oraz pracowników, zwracamy się do Pana Prezydenta jako strażnika Konstytucji Rzeczypospolitej o skorzystanie z prerogatywy
i niepodpisanie ustawy.

Z poważaniem
Adam Abramowicz, prezes Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców

Nowelizacja ustawy o PIP uderza w wolność zawierania umów i całą polską gospodarkę

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny broniliśmy wolności zawierania umów między pracodawcą a pracownikiem oraz tłumaczyliśmy, dlaczego nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy uderzy w całą polską gospodarkę i jest niezgodna z trójpodziałem władz zapisanym w Konstytucji RP.

Adam Abramowicz, prezes Rady Przedsiębiorców: