Jest oczywiste dla każdego, kto czytał konstytucję i wie choć kilka zdań o KSeF, że jest to ustawa niezgodna z tym aktem prawnym. Wiedzą to politycy, elita prawnicza, sędziowie, RPO, media, organizacje pracodawców, ale krytykują KSeF w taki sposób, aby nie mówić o sprawach zasadniczych, czyli tak, aby problemu nie rozwiązać. Nie analizuje się tego, jak mogło dojść do tego, że parlament taki bubel uchwalił, a prezydent podpisał. Nie wskazuje się też istniejącej w polskim porządku prawnym procedury do wycofania KSeF, czyli stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny, że przepisy te są niezgodne z konstytucją.
Powszechnie panuje pogląd, że jak państwo wprowadziło jakieś przepisy, to się z nich nie wycofa, bo nie. W ten sposób pokazałoby, że podejmuje niezbyt mądre decyzje. Przyznanie się do błędu byłoby pokazaniem słabości rządzących. Zwłaszcza w obszarze praw i obowiązków obywateli, w szczególności nakładania obowiązków. Tym bardziej, że stosowane do tej pory metody apelowania i proszenia jej o to, aby się zlitowała i przyznała do błędu, są anachroniczne i nieskuteczne. Nie korzystano do tej pory z bezzwłocznego skierowania do TK wniosku o stwierdzenie niezgodności z konstytucją wprowadzanego prawa. A uprawnionych do tego organów jest kilka.
Oglądamy więc od tygodni spektakl pod tytułem rozmowa głuchego ze ślepym o kolorach.
Zdecydowana większość zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorców, z których utrzymywane jest państwo, nie kryje strachu i rozpaczy w związku z bezmyślnym i bezsensownym wprowadzeniem na szybko na siłę KSeF. Przedstawia setki argumentów za tym, że KSeF jest nie tylko naruszeniem ich podstawowych praw i wolności, ale zmusza ich do wydawania więcej pieniędzy na rozliczenia z budżetem, zmusza ich do większej pracy jedynie dla wygody administracji. Wskazują, że system jest nieprzetestowany, co musi spowodować ogromne problemy, przy jakichkolwiek awariach, które muszą się zdarzać. I cała odpowiedzialność finansowa przerzucona została przez państwo na obywateli. A jest to odpowiedzialność za błędy, niedoróbki państwa, czyli chyba dla każdego jest to niedopuszczalne.
Przede wszystkim jednak samo wprowadzenie KSeF jest niezgodne konstytucją z prozaicznych powodów. Brak wystawiania i doręczania papierowych faktur jest z jednej strony potencjalnie krokiem w stronę nowoczesności, ale…
Ustawodawca całkowicie zapomniał o dostosowaniu do tego podstawowych przepisów kodeksowych. Kodeksu postępowania cywilnego, kodeksu postępowania karnego i prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. To kompromitujące państwo zaniechanie.
Przecież faktury wystawiane są jedynie przez prowadzących działalność gospodarczą, która jest działalnością świadomą i prowadzi się ją jedynie w celu osiągania zysku. Aby państwo mogło pobierać podatki z prowadzonej działalności, to konstytucyjnie zagwarantowało obywatelom/przedsiębiorcom ochronę ich majątku. Więc przedsiębiorcy muszą mieć skuteczny środek dochodzenia swych należności od kontrahentów.
Obowiązujące ciągle przepisy we wszystkich postępowaniach sądowych wymagają formy papierowej, a nie kopii jakiegoś rekordu z systemu informatycznego.
O tym ustawodawca zupełnie zapomniał. O tym, że w KSeF nawet nie można wykazać tego, że odbiorca otrzymał fakturę i jest zobowiązany do zapłaty i jaki jest jej termin. Więc dochodzenie tej zapłaty przed sądem jest niemożliwe. Poważna jest poszlaka, że rzeczywiście ustawodawca o tym zapomniał, ale nie widzi w tym problemu, bo przez lata problem jakoś się rozwiąże, a to, że w tym czasie doprowadzi wielu ludzi do bankructwa nigdy władzy nie przejmowało.
Doskonale wie o tym Rzecznik Praw Obywatelskich, bo wpływają do niego masowo skargi obywateli dotyczące tego, że KSeF narusza ich prawa. Po to został powołany RPO, aby będąc niezależnym od władzy organem chronić praw obywateli. Ma on uprawnienie do kierowania wniosków do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z Konstytucją obowiązujących przepisów.
Fundacja Praw Podatnika wystąpiła do RPO, aby skorzystał z tego uprawnienia, gdyż w okolicznościach sprawy jest to niezbędne i konieczne. Jednak RPO uznał za wystarczające wystąpienie jednego z jego urzędników do… jednego z urzędników podległych ministrowi finansów i, co najciekawsze, zajmującego się podatkami dochodowymi, a przecież KSeF dotyczy przepisów o podatku VAT, na które do dziś nie otrzymał odpowiedzi.
Jeśli zaś chodzi o samego ministra finansów, to na wszystkie te argumenty we wszystkich telewizjach z uśmiechem na twarzy odpowiada, jak w słynnym skeczu „Jasiu, ucz się rozmowy z klientem”, w którym Jan Kobuszewski daje lekcję Wiesławowi Gołasowi zachowania hydraulika wobec niezadowolonego klienta, któremu od tygodni woda zalewa mieszkanie. Cała lekcja sprowadza się do tego, że klient nie ma racji, bo skoro zawór pękł, to woda musi płynąć z góry do dołu, „bo takie są prawa fizyki, których Pan nie zmienisz” (cytuję z pamięci). A tak ogólnie to BĘDZIE PAN ZADOWOLONY. W domyśle odpowiedź na pytanie kiedy – NIGDY.
Marek Isański – Fundacja Obrony Praw Podatnika, członek Rady Przedsiębiorców







