– Czy jest to błąd, choć byłby on naprawdę karygodny? Czy jest to jednak zamierzone działanie? – zastanawia się Adam Abramowicz, prezes Organizacji Pracodawców Rady Przedsiębiorców w odniesieniu do projektów Lewicy i Polski 2050, w wywiadzie udzielonemu redakcji „Do Rzeczy”.

Chodzi o dwa projekty nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Pierwszy z nich przygotowali posłowie Lewicy. Całkowicie zakazuje on reklamy wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa, oraz zakazuje sprzedaży alkoholu na stacjach paliw i w godzinach nocnych na terenie całego kraju. Drugi projekt, przygotowany przez posłów Polski 2050, również całkowicie zakazuje reklamy alkoholu, a ponadto przyznaje gminom większe uprawnienia do wprowadzania godzinowego zakazu sprzedaży alkoholu i podnosi opłaty za uzyskanie zezwolenia na sprzedaż alkoholu.

Tyle tylko, że wśród projektów „zaszyto” jednak zastanawiające zapisy – jak choćby ten, który eliminuje całą kategorię piwa ze sprzedaży w małych sklepach. Trudno uciec od pytania, czy jest to błąd i pomyłka legislacyjna, czy też raczej celowe działanie lub gra konkurencyjna, która ma zmienić strukturę handlu. W przeszłości wielokrotnie wskazywano, że prace nad ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi wykorzystywane są do rozgrywek branżowych, przesunięć struktury handlu i spożycia alkoholu. Skąd więc takie zapisy w poselskich projektach?

Redakcja „Do Rzeczy” poprosiła o komentarz do tych projektów byłego rzecznika MŚP Adama Abramowicza, obecnie prezesa Organizacji Pracodawców Rady Przedsiębiorców, która rozesłała do parlamentarzystów szczegółową analizę. – Po pierwsze, są to projekty poselskie, a wiemy też, że pracuje nad tym rząd, więc mamy tu bardzo dziwny tryb. Wiadomo, że oba projekty i tak przez Sejm nie przejdą teraz, bo będą skierowane do komisji i będą czekały na projekt rządowy. W mojej ocenie jest to więc robione bardziej dla publiczności. Nie zmienia to faktu, że oba te projekty są fatalne i zawierają błędy – wskazuje.

Przykładowo projekt Lewicy zakazuje m.in. małym sklepom spożywczym (w tym sklepom osiedlowym) sprzedaży piwa i napojów niskoalkoholowych, choć sklepy te nadal będą mogły sprzedawać wódkę i inne napoje wysokoprocentowe (w tym małpki). Jednocześnie to, co będzie zakazane dla małych sklepów, będzie przy tym dopuszczalne dla sklepów wielkopowierzchniowych (powyżej 200 m2). – Na skutek takich zapisów z małych sklepów znika piwo. To problem nie tylko dla konsumentów, ale i dla samych właścicieli. Jak można zapisać, że się eliminuje sprzedaż piwa z małych placówek? Pojawia się pytanie, czy jest to błąd? Byłby to naprawdę karygodny. Czy jest to jednak zamierzone tak aby konsumenci kupowali piwo w dyskontach? – zastanawia się Abramowicz.

Polecamy przeczytać cały artykuł TUTAJ

Recommended Posts